Strona główna / POLSKA / Najpierw porodówki, teraz reszta. Szpitale wycinają opiekę całodobową

Najpierw porodówki, teraz reszta. Szpitale wycinają opiekę całodobową

Polskie szpitale zamykają SORy

Po fali likwidacji porodówek (37 zamkniętych w dwa lata) przyszedł czas na resztę. Szpitale publiczne masowo składają wnioski o wykreślenie oddziałów całodobowych z mapy zdrowia. NFZ nawet im za to płaci.

Likwidacja oddziałów całodobowych – skala zjawiska

Szpitale publiczne w całej Polsce zaczęły masowo składać do Narodowego Funduszu Zdrowia wnioski o likwidację lub ograniczenie działalności oddziałów całodobowych. Według ustaleń mediów, do NFZ wpłynęło już co najmniej 25 takich wniosków. Część została już pozytywnie rozpatrzona. Dotyczy to zarówno oddziałów internistycznych, chirurgicznych, jak i specjalistycznych.
Najwięcej sygnałów pochodzi ze Śląska – wnioski złożyły szpitale m.in. w Katowicach, Bytomiu, Sosnowcu, Wodzisławiu Śląskim, Gliwicach i Lublińcu. Podobna sytuacja występuje na Mazowszu, w Wielkopolsce, na Pomorzu, Kujawach oraz w województwie łódzkim. Wśród placówek, które chcą zamknąć lub ograniczyć oddziały całodobowe, znalazły się m.in. szpitale w Radzyniu Podlaskim, Lesku, Leżajsku, Chodzieży, Pile, Poznaniu i Kędzierzynie-Koźlu.

Nowe przepisy Ministerstwa Zdrowia zachęcają do zamykania oddziałów

Główną przyczyną fali likwidacji oddziałów całodobowych jest rozporządzenie Ministerstwa Zdrowia z lutego, które umożliwia szpitalom zachowanie 50% finansowania ryczałtowego z NFZ przez dwa lata po zamknięciu lub przekształceniu oddziału. Resort otwarcie nazywa to narzędziem do „racjonalizacji kosztów” i restrukturyzacji zadłużonych placówek. Dyrektorzy szpitali stojący przed widmem bankructwa traktują te przepisy jako szansę na przetrwanie. Gigantyczne długi placówek i niewystarczające finansowanie sprawiają, że utrzymywanie pełnej opieki całodobowej staje się niemożliwe. Ministerstwo Zdrowia zapewnia, że dostęp do leczenia nie ucierpi, bo podobne usługi mają być dostępne w pobliskich szpitalach. W praktyce oznacza to jednak dłuższe dojazdy dla mieszkańców mniejszych miejscowości i powiatów.

Likwidacja porodówek i dalsze cięcia w opiece zdrowotnej

Równolegle do likwidacji oddziałów całodobowych trwa zamykanie oddziałów położniczo-ginekologicznych. W latach 2024–2025 zlikwidowano w Polsce 37 porodówek. Wiele z nich od dawna pracowało poniżej granicy opłacalności (ok. 400 porodów rocznie). Przykłady to Lesko (spadek z 320 do 258 porodów), Nisko, Olkusz czy Staszów.
Eksperci i organizacje branżowe alarmują, że dalsza likwidacja oddziałów całodobowych w szpitalach powiatowych może doprowadzić do poważnego osłabienia systemu ochrony zdrowia w regionach. Pacjenci tracą możliwość szybkiej interwencji medycznej blisko miejsca zamieszkania. To szczególnie groźne jest w stanach nagłych.

Konsekwencje dla pacjentów i systemu ochrony zdrowia

Fala likwidacji oddziałów całodobowych pogłębia problemy polskiego systemu zdrowotnego – rosnące kolejki, niedobory kadry medycznej i rosnące zadłużenie szpitali. Mieszkańcy mniejszych miejscowości muszą pokonywać większe odległości, aby otrzymać pomoc. W przypadku nagłych zachorowań może mieć to dramatyczne skutki. Nowe regulacje Ministerstwa Zdrowia i NFZ, choć mają wspierać restrukturyzację, w praktyce przyspieszają proces centralizacji opieki medycznej w dużych ośrodkach miejskich.

Opracowanie: MojaPL.pl
Źródła: DoRzeczy.pl (artykuł oryginalny), Rzeczpospolita, Menedżer Zdrowia, Rynekzdrowia.pl, PolitykaZdrowotna.com, GazetaPrawna.pl.

Tagi:

Sign Up For Daily Newsletter

Stay updated with our weekly newsletter. Subscribe now to never miss an update!

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *