Sikorski: pokonalibyśmy Rosję bardzo szybko, nawet bez sił USA. Polska popiera wejście Ukrainy do UEMinister spraw zagranicznych Radosław Sikorski w Kijowie podkreślił, że w razie ataku Rosji na NATO Sojusz ma przytłaczającą przewagę powietrzną i mógłby zakończyć konwencjonalny konflikt szybko. Dodał, że Polska nie będzie blokować otwarcia klastrów negocjacyjnych o członkostwie Ukrainy w Unii Europejskiej.
Sikorski pokonalibyśmy Rosję: co dokładnie powiedział w Kijowie
Radosław Sikorski wystąpił na forum YES w stolicy Ukrainy. Stwierdził, że gdyby Rosja zaatakowała państwa NATO i Sojusz „zdjął rękawice”, czyli przestał się ograniczać, pokonałby Rosję dość szybko. Jako główny argument podał przytłaczającą przewagę w lotnictwie. Oszacował łączny potencjał sojuszniczy na około 2500 samolotów. Kluczowe zdanie brzmiało: nawet bez Stanów Zjednoczonych przewaga pozostaje ogromna. Minister wspomniał o europejskich F-35, pociskach JASSM i innych zdolnościach do uderzeń dalekiego zasięgu. Sikorski pokonalibyśmy Rosję – ta teza dotyczyła zbiorowego potencjału europejskich członków NATO. Jednak nie była to zapowiedź samotnej wojny Polski z Federacją Rosyjską. Porównał też ukraińską kampanię przeciwko rosyjskim rafineriom. Jeśli Ukraina w sześć miesięcy wyłączyła około połowy zdolności rafineryjnych Rosji, Europa – według niego – mogłaby dokończyć resztę w około sześć tygodni. Chodziło o skalę lotnictwa i amunicji precyzyjnej. To nie było wezwanie do natychmiastowej eskalacji. Wypowiedź padła w momencie napięcia przy granicy. Rosyjskie uderzenia na cele ukraińskie, w tym atak w rejonie stacji w Jahodynie, kilka kilometrów od Polski, wzmocniły przekaz o wspólnym zagrożeniu.
Przewaga powietrzna NATO i argument o Europie bez USA
Sikorski pokonalibyśmy Rosję nawet bez amerykańskich eskadr – to fragment, który najmocniej obiegł media. Minister nie twierdził, że Polska sama zmiażdży armię rosyjską. Mówił o europejskim filarze NATO: liczbie maszyn, pociskach manewrujących i zdolności do niszczenia infrastruktury energetycznej. Rosyjska rzeczniczka MSZ Maria Zacharowa odpowiedziała krótko na Telegramie: „rusofobia mózgu”. Kreml odrzucił ocenę potencjału Sojuszu. Jednak Sikorski powtarzał, że agresor musi wiedzieć, iż cena ataku na Europę byłaby dla Moskwy ekstremalnie wysoka. Kontekst jest jasny: Polska od lat zwiększa wydatki obronne. Ponadto modernizuje lotnictwo i buduje zdolności głębokiego rażenia. Teza ministra wpisuje się w linię odstraszania. To nie jest zapowiedź wojny prewencyjnej.
Polska popiera wejście Ukrainy do UE, ale bez złudzeń o tempie
Równolegle, na wspólnej konferencji z szefem ukraińskiego MSZ Andrijem Sybihą, Sikorski potwierdził: Polska nie zablokuje otwarcia klastrów negocjacyjnych w sprawie akcesji Ukrainy do Unii Europejskiej. Dodał jednak, że negocjacje nie będą łatwe – tak jak nie były łatwe w przypadku Polski. Według Komisji Europejskiej Ukraina jest już gotowa do rozmów. To nie oznacza szybkiego zamknięcia rozdziałów. Sikorski wskazał też, że Kijów może wejść na jednolity rynek UE jeszcze przed pełnym członkostwem. Najpierw jednak musi dokończyć wdrażanie umowy stowarzyszeniowej i pogłębionej strefy wolnego handlu. Polska linia jest więc podwójna: twarde wsparcie bezpieczeństwa Ukrainy i poparcie integracji europejskiej. Jednocześnie Warszawa zachowuje wymagania wobec Kijowa. Sikorski pokonalibyśmy Rosję w wymiarze militarnym Sojuszu. Równolegle Warszawa nie stawia weta na drodze Ukrainy do UE.
Co z tego wynika dla Polski
Wypowiedź szefa MSZ nie zmienia faktu, że wojna konwencjonalna z Rosją byłaby ogromnym kosztem. Sikorski mówił o odstraszaniu: Moskwa ma wiedzieć, że atak na NATO nie skończy się „specjalną operacją”, tylko szybką i bolesną odpowiedzią powietrzną oraz uderzeniami w zaplecze energetyczne. Dla Warszawy kluczowe pozostają: wzmacnianie własnej armii, współpraca sojusznicza i powiązanie bezpieczeństwa Polski z obroną Ukrainy. Ataki tuż przy granicy pokazały, że front nie jest odległą sprawą. Sikorski pokonalibyśmy Rosję – te słowa są oceną potencjału, nie rozkazem. Jednocześnie deklaracja o klastrach akcesyjnych Ukrainy pokazuje, że Polska łączy twardą politykę wobec Kremla z poparciem europejskiej perspektywy Kijowa. Nie chodzi jednak o obiecywanie błyskawicznego członkostwa.
Opracowanie: MojaPL.pl
Źródła: Kyiv Post, TVP World, Defence24, Radio ZET, The Independent, Ukrinform, Ukrainska Pravda, Censor.NET, Do Rzeczy,













