Szpital powiatowy w Mogilnie znalazł się na skraju bankructwa przez współpracę z spółką neurochirurgów. Lekarze wystawiający rachunki na dziesiątki tysięcy złotych za kilka godzin pracy zostawili placówkę z wielomilionową karą i problemami finansowymi.
Szokujące stawki neurochirurgów w szpitalu powiatowym
Spółka neurochirurgów Spine wystawiała szpitalom rachunki, dzięki którym lekarze mogli zarabiać nawet 26 tysięcy złotych na godzinę. W jednym dniu jeden specjalista inkasował ponad 300 tysięcy złotych. Wszystko działo się w małych placówkach powiatowych, które nie miały odpowiedniego zaplecza do takich zabiegów. Szpital w Mogilnie zgłosił sprawę do prokuratury, a NFZ nałożył na niego karę ponad 2,6 mln zł. Dyrekcja nie ma pieniędzy nawet na wynagrodzenia dla personelu.
Neurochirurdzy zarabiali krocie, a publiczny szpital ponosi konsekwencje finansowe i prawne tej współpracy.
Jak doszło do afery w Mogilnie?
Poprzednia dyrektor szpitala w Mogilnie podpisała umowę ze spółką Spine bez przetargu i negocjacji. Lekarze mieli otrzymywać 65 proc. wyceny NFZ za każdy zabieg, a szpital zaledwie 35 proc. Zabiegi wykonywano głównie w soboty – lekarz przyjeżdżał rano i w kilka godzin przeprowadzał kilkadziesiąt procedur trwających po kilka minut. W dokumentacji sprawozdawano jednak znacznie droższe procedury wymagające hospitalizacji.
Pacjenci przyjeżdżali z całej Polski, często z skierowaniami wystawionymi przez lekarzy ze spółki. Wielu miało powtarzane te same zabiegi. Dokumentacja medyczna była w wielu przypadkach identyczna, co wzbudziło podejrzenia o fikcyjność świadczeń.
NFZ i prokuratura badają patologię w ochronie zdrowia
Narodowy Fundusz Zdrowia po kontroli uznał, że szpital rozliczał tańsze zabiegi ambulatoryjne jako drogie procedury szpitalne. Kara dla placówki w Mogilnie przekracza 2,6 mln zł. Podobne nieprawidłowości wykryto w szpitalu w Miastku, gdzie sprawą zajmuje się również CBA. Konsultant wojewódzki szacuje możliwe wyłudzenia w jednym szpitalu na nawet 13 mln zł.
Szpital w Mogilnie domaga się zwrotu pieniędzy od spółki, ale ta pozywa placówkę o zaległe faktury na ponad milion złotych. Komornik już zajmuje konto szpitala, a dyrekcja nie wie, jak wypłacić pensje w lipcu.
Wnioski z afery neurochirurgicznej
Neurochirurdzy zarabiali krocie, a publiczne szpitale powiatowe wpadają w tarapaty finansowe – to klasyczny przykład patologii, w której lekarze i spółki zarabiają gigantyczne pieniądze kosztem podatników i pacjentów. System, w którym małe placówki bez odpowiedniego zaplecza biorą się za skomplikowane procedury, musi zostać gruntownie zreformowany.Konserwatywni komentatorzy podkreślają potrzebę większej kontroli nad wydawaniem publicznych pieniędzy w ochronie zdrowia. Pacjenci zasługują na realną opiekę, a nie na fikcyjne rozliczanie procedur dla zysku wybranych grup.
Skala problemu w całym kraju
Spółka Spine działała w kilku województwach. Lekarze przyjeżdżali na jeden dzień, wykonywali dziesiątki zabiegów i odjeżdżali z ogromnymi kwotami. Brak transparentności umów, fikcyjna dokumentacja i rażąco niekorzystne dla szpitali warunki współpracy to elementy systemu, który wymaga pilnych zmian. NFZ i prokuratura muszą dokładnie wyjaśnić wszystkie wątki tej afery.Szpitale powiatowe, które są podstawą polskiej ochrony zdrowia, nie mogą być miejscem spekulacji i wyciągania publicznych pieniędzy. Pacjenci oczekują realnej pomocy, a nie fikcyjnych statystyk i wielomilionowych kar.
MojaPL.pl
Źródła: Wirtualna Polska (artykuł oryginalny), doniesienia medialne o podobnych sprawach w innych szpitalach powiatowych.













