Na łamach Gazety Wyborczej ukraińska feministka i publicystka Tamara Zlubina opisała swoje zmieniające się emocje wobec Polski. Podkreśliła, że po kampanii wyborczej i zwycięstwie Karola Nawrockiego przestała odczuwać „ciepłe emocje” wobec naszego kraju. Najmocniejszym fragmentem tekstu jest zdanie: „Moje emocjonalne nastawienie zmieniło się tak bardzo, że kiedy słyszę język polski, reaguję podobnie jak na rosyjski. Czuję niechęć i mam ochotę odejść jak najdalej”.
Ukraińska publicystka porównuje język polski do rosyjskiego
Wypowiedź Tamary Zlubiny wywołała natychmiastowe oburzenie. Autorka tekstu w Gazecie Wyborczej otwarcie przyznała, że dźwięk języka polskiego budzi w niej obecnie podobne negatywne skojarzenia jak język rosyjski – język kraju, który prowadzi wojnę przeciwko Ukrainie. Publicystka powiązała tę zmianę postawy bezpośrednio z wynikiem polskich wyborów prezydenckich i zwycięstwem Karola Nawrockiego.Zlubina odniosła się także do trudnych kart polsko-ukraińskiej historii, w tym do rzezi wołyńskiej. Stwierdziła, że nie zamierza usprawiedliwiać swoich rodaków, jednocześnie podważając niektóre ustalenia dotyczące skali zbrodni. Jej słowa o języku polskim stały się jednak głównym punktem krytyki.
Reakcja na tekst w Gazecie Wyborczej i kontekst relacji polsko-ukraińskich
Publikacja w Gazecie Wyborczej wpisała się w szerszą dyskusję o pogarszających się relacjach polsko-ukraińskich. Wielu komentatorów uznało porównanie języka polskiego do rosyjskiego za skandaliczne i obraźliwe, zwłaszcza w kontekście ogromnej pomocy, jaką Polska okazała Ukrainie po 24 lutego 2022 roku. W mediach społecznościowych i na portalach konserwatywnych pojawiły się głosy, że takie deklaracje pokazują prawdziwy stosunek części ukraińskich elit do Polski. Krytykowano też samą Gazetę Wyborczą za udostępnienie platformy do tego typu wypowiedzi.
Dlaczego słowa o języku polskim wywołały takie oburzenie?
Język jest dla wielu Polaków jednym z najważniejszych elementów tożsamości narodowej. Porównanie go do języka agresora – Rosji – zostało odebrane jako głęboko nieprzyjazne. Szczególnie boleśnie zabrzmiało to w ustach osoby, która korzysta z wolności słowa w polskim medium i publikuje w jednym z najbardziej znanych dzienników w Polsce. Tekst Tamary Zlubiny ukazał się w okresie napięć wokół kwestii historycznych, pomocy wojskowej i społecznej oraz różnic w ocenie wyników wyborów w Polsce. Autorka przyznała, że jej wcześniejsze pozytywne nastawienie ustąpiło miejsca niechęci, której wyrazem jest właśnie negatywna reakcja na sam dźwięk języka polskiego.Słowa ukraińskiej publicystki na łamach Gazety Wyborczej stały się kolejnym przykładem tego, jak skomplikowane i emocjonalne potrafią być obecnie relacje polsko-ukraińskie. Porównanie języka polskiego do rosyjskiego przez osobę publicznie wypowiadającą się w polskim medium wywołało falę krytyki i ożywiło debatę o wzajemnych oczekiwaniach, historii oraz granicach lojalności i wdzięczności.
MojaPL.pl
Źródła: kresy.pl, Gazeta Wyborcza (tekst Tamary Zlubiny), wykop.pl, doniesienia mediów o publikacji z czerwca 2026.













