Bronisław Komorowski nie rozumie decyzji o wysunięciu Macieja Berka na sędziego Trybunału Konstytucyjnego. Były prezydent mówi wprost o ryzyku i porównuje działania obecnego rządu z wcześniejszymi praktykami PiS. Sprawdź, co dokładnie powiedział w programie.
Były prezydent nie jest zwolennikiem kandydatury Berka
Bronisław Komorowski stwierdził, że nie jest zwolennikiem wysunięcia kandydatury Macieja Berka na urząd sędziego Trybunału Konstytucyjnego. – Nie rozumiem tego ruchu – powiedział były prezydent w „Punkcie Widzenia Szubartowicza”. Podkreślił, że obecny rząd idzie po bandzie w tej sprawie, choć jednocześnie przypomniał, że PiS poszło po jeszcze ostrzejszej bandzie wcześniej.Komorowski ocenił, że mało prawdopodobne jest, aby prezydent Karol Nawrocki przyjął ślubowanie od Macieja Berka, byłego ministra w rządzie Donalda Tuska, jeśli ten zostanie wybrany przez Sejm. Były prezydent wskazał, że zrozumiałby ten krok, gdyby miał pewność, że istnieje konkretny pomysł na odblokowanie Trybunału Konstytucyjnego i że minister Berek jest do tego konieczny. W przeciwnym razie ruch budzi jego poważne wątpliwości.
Obawy o dalsze blokowanie sędziów w TK
Były prezydent wyraził obawę, że jeśli Maciej Berek zostanie sędzią Trybunału Konstytucyjnego, to raczej zasili grupę sędziów, którą prezes Bogdan Święczkowski trzyma „na korytarzu”, nie dając im możliwości pełnienia swoich funkcji. Komorowski krytykuje kandydaturę Berka także w kontekście długofalowej strategii politycznej.Według niego każdy, kto rządził w Polsce – łącznie z aktualną prawicową opozycją – zdaje sobie sprawę, że bez wpływów w Trybunale Konstytucyjnym trudno jest rządzić. Wybór Berka może być dla premiera Donalda Tuska zabezpieczeniem na przyszłość, czyli na czasy, w których Koalicja Obywatelska zasiądzie w ławach opozycji.
Przypomnienie obietnic i weta prezydenta
Komorowski zaznaczył, że nie podoba mu się ten pomysł i nie jest jego entuzjastą. Jednocześnie stwierdził, że ostatnimi ludźmi, którzy mogą go krytykować, są politycy PiS, bo to oni stworzyli taką sytuację. – Obecny rząd idzie po bandzie w tej sprawie. Ale oni poszli po jeszcze ostrzejszej bandzie wcześniej – podsumował.Były prezydent podkreślił, że wysunięcie kandydatury Macieja Berka jest konsekwencją zawetowania przez Karola Nawrockiego zeszłorocznej ustawy o TK. Ta przewidywała, że pomiędzy pełnieniem przez kandydata funkcji politycznych a jego wyborem na sędziego TK muszą upłynąć minimum cztery lata.
Smutna teza o upolitycznieniu Trybunału
Komorowski przypomniał też, że premier Tusk obiecywał, iż politycy nie będą kierowani do Trybunału. – Jestem ostatni chętny do przypominania premierowi Tuskowi tej obietnicy. Bo sobie myślę tak: to jest potwierdzenie zasady, którą powinien głęboko przemyśleć pan Jarosław Kaczyński i cały PiS – kto kopie dołki, ten sam w nie wpada – stwierdził.Były prezydent zgodził się ponadto, że Trybunałem Konstytucyjnym rządzą politycy, co według niego potwierdza bardzo smutną tezę. – Zawsze łatwiej jest popsuć ustrój państwa, niż go naprawić – podsumował Bronisław Komorowski.Kandydatura Berka do TK wywołuje dyskusję o standardach i konsekwencjach wcześniejszych decyzji. Komorowski krytykuje ją z pozycji, która uwzględnia zarówno działania obecnego rządu, jak i dziedzictwo poprzednich lat. Sytuacja w Trybunale Konstytucyjnym pozostaje jednym z kluczowych wyzwań dla stabilności ustroju.
MojaPL.pl
Źródła: polsatnews.pl, tvn24.pl, oko.press, newsweek.pl, wp.pl.













