Andrij Sadowy, mer Lwowa, ostro zareagował na krytykę ze strony lidera PiS, grożąc mu procesem sądowym. Internauci i konserwatywni komentatorzy nie zostawili na ukraińskim samorządowcu suchej nitki, podkreślając sprawę zaległości wobec polskiej firmy budowlanej.
Andrij Sadowy grozi Kaczyńskiemu sądem – reakcja na krytykę lidera PiS
Andrij Sadowy odniósł się bezpośrednio do słów Jarosława Kaczyńskiego, który nazwał mera Lwowa „banderowcem oczywistym” i zarzucił mu, że nie płaci polskiej firmie za wykonane prace. Prezes PiS zapowiedział jednocześnie zwrot ukraińskiego Orderu Księcia Jarosława Mądrego jako wyraz stosunku do ukraińskich elit. Mer Lwowa wyjaśnił, że w momencie wypowiedzi Kaczyńskiego nie przebywał już w Gdańsku, lecz przygotowywał w Düsseldorfie podpisanie umowy o przystąpieniu miasta do sieci UNBROKEN Cities. Przyznał jednak obecność na wcześniejszym wydarzeniu „Lviv Resilience Day”. Nazwał oskarżenia „bezpodstawnymi” i zasugerował, że nadszedł czas na kroki prawne.
Konflikt z polską firmą Control Process i miliony euro w tle
Najpoważniejszy spór dotyczy kontraktu na budowę zakładu przetwarzania odpadów we Lwowie. Według polskiej strony inwestycja była zrealizowana w 95%, a Lwów przegrał siedem międzynarodowych arbitraży. Polska firma Control Process domaga się należnych milionów euro. Andrij Sadowy przedstawia zupełnie inną wersję – twierdzi, że miasto zmuszone było rozwiązać umowę z powodu niewywiązania się wykonawcy z zobowiązań. Podkreśla, że polska firma otrzymała już ponad 30 milionów euro za wykonane prace. Natomiast Lwów odmawia zapłaty za te elementy, które w ocenie władz miejskich nie zostały zrealizowane.
Z perspektywy konserwatywnej taka postawa ukraińskiego samorządowca budzi uzasadniony gniew. Polska udzieliła Ukrainie ogromnego wsparcia, a w zamian spotyka się z lekceważeniem interesów polskich przedsiębiorców i zwykłych podatników.
Władze Lwowa podpisują kontrakty z innymi krajami, pomijając Polaków
Podczas pobytu w Gdańsku władze Lwowa podpisały umowy o wartości ponad 2,5 miliona euro z firmami z Litwy, Niemiec, Czech, Szwecji i Francji – całkowicie pomijając polskich partnerów. To kolejny sygnał, że pomimo deklaracji przyjaźni, w praktyce polskie firmy są marginalizowane na ukraińskim rynku.
Konserwatyści podkreślają, że takie zachowanie wpisuje się w szerszy wzór – gloryfikację banderowskich formacji, dyskryminację polskiej mniejszości i unikanie rozliczeń historycznych. Obrona interesów polskich firm nie jest „rusofilią”. Przeciwnie, jest podstawowym obowiązkiem wobec własnych obywateli.
Reakcje internautów – bezlitosna krytyka Sadowego
Pod wpisem Andrija Sadowego pojawiła się lawina komentarzy. Polacy przypominali wyroki arbitrażowe, zarzucali mijanie się z prawdą i brak „europejskich standardów”. Przewodniczący Stowarzyszenia TakDlaCPK Adam Czarnecki napisał, że mer Lwowa „totalnie skompromitował się” swoim oświadczeniem. Internauci apelują o natychmiastowe rozliczenie się z polską firmą. Ponadto ostrzegają przed dalszym angażowaniem polskich środków w odbudowę Ukrainy bez twardych gwarancji.
Były premier Leszek Miller ironicznie skomentował sytuację, zauważając, że mer Lwowa organizuje własne wydarzenia w Polsce bez oglądania się na polskie władze.
Polskie postulaty wobec relacji z Ukrainą
Z punktu widzenia polskiej racji stanu sprawa mera Lwowa powinna być sygnałem alarmowym dla rządu w Warszawie. Konserwatyści domagają się:Twardej obrony polskich firm i ich należności za wykonane prace.
Warunkowania dalszej pomocy Ukrainie poszanowaniem interesów gospodarczych Polski.
Jasnego postawienia sprawy historycznej – powstrzymania banderyzacji i szacunku dla pamięci o Wołyniu.
Priorytetu dla polskich przedsiębiorstw w kontraktach odbudowy.
Tolerowanie lekceważenia polskich interesów przez ukraińskich samorządowców podważa sens całego polskiego zaangażowania.
Szerszy kontekst napięć polsko-ukraińskich
Spór z Andrijem Sadowym nie jest incydentem. To element szerszych problemów: od gloryfikacji UPA, przez dyskryminację Polaków na Ukrainie, po pomijanie polskich firm w kontraktach. Jarosław Kaczyński, broniąc godności narodowej i interesów gospodarczych, wyraża stanowisko milionów Polaków, którzy mają dość jednostronnych ustępstw. Polska jako największy donator pomocy ma pełne prawo wymagać wzajemności. Groźby sądowe wobec lidera opozycji tylko pogłębiają społeczne oburzenie i pokazują arogancję części ukraińskich elit. W nadchodzących miesiącach polska dyplomacja i opozycja konserwatywna powinny konsekwentnie domagać się rozliczeń i ochrony polskich przedsiębiorców. Dlatego tylko taka postawa zapewni relacje oparte na szacunku, a nie na jednostronnych oczekiwaniach. Sprawa mera Lwowa przypomina, że w polityce międzynarodowej liczą się twarde interesy narodowe – a nie puste deklaracje.
MojaPL.pl
Źródła: wpolsce24.tv, dorzeczy.pl, wpolityce.pl, relacje z konferencji URC 2026 w Gdańsku oraz publiczne wpisy Andrija Sadowego i Jarosława Kaczyńskiego z czerwca 2026.













