Leczą, a nie potrafią – taki obraz wyłania się z wyników Lekarskiego Egzaminu Weryfikacyjnego (LEW). Medycy z Białorusi i Ukrainy w zdecydowanej większości nie radzą sobie z nostryfikacją dyplomów w Polsce. To budzi poważne obawy o bezpieczeństwo pacjentów i jakość polskiej służby zdrowia.
Dramatycznie niska zdawalność egzaminu nostryfikacyjnego
26 maja 2026 roku do Lekarskiego Egzaminu Weryfikacyjnego przystąpiło 273 kandydatów spoza UE. Wynik pozytywny uzyskało zaledwie 44 osoby. Szczegóły:Z 92 lekarzy z Białorusi zdało 28,
Z 89 lekarzy z Ukrainy zdało tylko 12,
Z 4 lekarzy z Rosji zdało 2,
Z 28 Polaków, którzy studiowali za granicą, zdało część.
Zdawalność na poziomie kilkunastu procent utrzymuje się od 2021 roku. To jasny sygnał, że systemy kształcenia medycznego na Wschodzie znacząco różnią się od rygorystycznych polskich standardów.
Uproszczone procedury z czasów pandemii – źródło problemów
W poprzednich latach polscy decydenci w ramach „pomocy humanitarnej” i walki z deficytem kadrowym masowo dopuszczali medyków z Białorusi i Ukrainy do pracy na podstawie warunkowego prawa wykonywania zawodu – bez pełnej nostryfikacji i bez rygorystycznego egzaminu.W efekcie tysiące osób leczyło Polaków, nie przechodząc pełnej weryfikacji. Teraz, gdy resort zdrowia planuje zakończyć te ułatwienia, setki medyków stoją przed utratą uprawnień. Naczelna Izba Lekarska już cofnęła warunkowe prawo wykonywania zawodu 441 osobom. Dodatkowo kolejne 800 jest zagrożonych.
Różnice w systemach kształcenia medycznego
Polskie studia lekarskie są znacznie bardziej wymagające niż te na Ukrainie czy Białorusi. Tam specjalizację można zrobić w kilka miesięcy, a program studiów jest mniej rygorystyczny. Dodatkowym problemem jest często niewystarczająca znajomość języka polskiego, co uniemożliwia skuteczną komunikację z pacjentami.Konserwatywny głos w tej sprawie podkreśla, że bezpieczeństwo pacjenta musi być absolutnym priorytetem. Nie można obniżać standardów tylko po to, by szybko zapełnić braki kadrowe w szpitalach.
Konsekwencje dla polskiej służby zdrowia
Sytuacja z medykami z Białorusi i Ukrainy pokazuje ryzyka niekontrolowanego importu personelu medycznego. Pacjenci mają prawo oczekiwać, że lekarz leczący ich w polskim szpitalu posiada kwalifikacje co najmniej porównywalne z polskimi absolwentami. Niska zdawalność LEW dowodzi, że w wielu przypadkach tak nie jest.Ministerstwo Zdrowia zapowiada wstrzymanie uproszczonych procedur. To krok w dobrym kierunku, ale wymaga jednoczesnego realnego zwiększenia liczby studentów na polskich uczelniach medycznych. Ponadto konieczna jest poprawa warunków pracy dla rodzimych lekarzy.
Czas na twarde standardy i ochronę pacjentów
To nie jest atak na konkretne narody, lecz fakt wynikający z obiektywnych danych egzaminacyjnych. Polska ma prawo i obowiązek chronić najwyższe standardy medycyny. Nostryfikacja i rygorystyczny egzamin weryfikacyjny muszą pozostać barierą chroniącą pacjentów.Konserwatywne podejście zakłada priorytet dla polskich absolwentów. Dodatkowo opiera się na inwestycjach w krajowe kształcenie i ostrożnej, w pełni zweryfikowanej współpracy z medykami z zagranicy.
Bezpieczeństwo pacjentów ponad wszystko
Wyniki egzaminów nostryfikacyjnych medyków z Białorusi i Ukrainy powinny być sygnałem alarmowym dla decydentów. Zamiast masowego dopuszczania do zawodu bez weryfikacji, Polska musi postawić na rygor, jakość i ochronę pacjentów.Tylko twarde standardy zapewnią, że polski system ochrony zdrowia będzie bezpieczny i godny zaufania.
MojaPL.pl
Źródła: Artykuł PCh24.pl
Informacje „Rzeczpospolitej” i Naczelnej Izby Lekarskiej
Dane Ministerstwa Zdrowia oraz raporty o zdawalności LEW
Relacje z portali branżowych (Rynek Zdrowia, Prawo.pl)













