Właśnie poznaliśmy twarz Platformy Obywatelskiej po Tusku. Premier osobiście wyznaczył dziesiątkę następców na kampanię 2027. Zdaniem wielu komentatorów to najsłabszy skład, jaki Platforma mogła wystawić. Nawet Ewa Kopacz ma lepsze wspomnienia.
Tusk ogłasza następców w obliczu końca ery
Podczas sobotniego posiedzenia Rady Krajowej Koalicji Obywatelskiej Donald Tusk wyraźnie podkreślił, że „nikt nie jest wieczny”. Premier wymienił konkretne nazwiska dziesięciorga działaczy swojej formacji, którym powierza ciężar przygotowania kampanii wyborczej w 2027 roku. Ma to być zespół odpowiedzialny za ocenę politycznych atutów i słabości. Ponadto będą odpowiedzialni za dalsze budowanie struktury partii.
W skład „dziesiątki” weszli: Aleksandra Gajewska, Monika Rosa, Małgorzata Gromadzka, Cezary Tomczyk, Paweł Bliźniuk, Maciej Wróbel, Maciej Tomczykiewicz, Arkadiusz Marchewka, Andrzej Domański oraz Adam Szłapka. Tusk zapowiedział, że będzie ich wspierał, obserwował i mobilizował całe środowisko do intensywnej pracy. Dodał, że celem jest, aby ta dziesiątka szybko przekształciła się w szersze grono stu aktywnych działaczy.
Krytyka medialna: gorsze nominacje niż za czasów Ewy Kopacz
Dziennikarz wPolsce24 Łukasz Jankowski ostro skomentował decyzję premiera. Jego zdaniem zaprezentowane nazwiska to „jeszcze gorsze nominacje niż te Ewy Kopacz”. Komentarz ten odzwierciedla szeroko komentowane w środowiskach konserwatywnych obawy o słabość i brak charyzmy potencjalnych następców Tuska.
Wielu obserwatorów polityki wskazuje, że wybór tej grupy może świadczyć o problemach z odnową kadrową w Platformie Obywatelskiej. Według tych opinii, brakuje również wyraźnych, silnych liderów spoza najbliższego otoczenia premiera.
Kontekst polityczny i znaczenie dla przyszłości PO
Decyzja Donalda Tuska pada w momencie, gdy Koalicja Obywatelska boryka się z spadkiem poparcia w sondażach oraz rosnącą krytyką ze strony opozycji. Premier, świadomy swojej pozycji, otwarcie mówi o potrzebie przygotowania następców. W prawicowych kręgach interpretowane jest to jako sygnał końca dominacji Tuska w polskiej polityce.
Nominacje Tuska na 2027 rok mogą mieć kluczowe znaczenie dla przyszłości centrowej formacji. Warto podkreślić, że wciąż nie wiadomo, czy wskazana dziesiątka okaże się zdolna do skutecznego poprowadzenia kampanii. Być może pogłębi kryzys wizerunkowy partii – czas pokaże. Na razie reakcje mediów konserwatywnych są jednoznacznie negatywne i podkreślają brak świeżości oraz realnej siły w przedstawionych nazwiskach.
Opracowanie: MojaPL.pl
Źródła: wpolsce24.tv, polsatnews.pl, dziennik.pl (artykuły z 11 kwietnia 2026).














Jeden komentarz
Świeżości potrzebuje PiS .Rozliczyc dziadygę ,pozbyć się złodziei ,świrów ,nieudaczników ,głupków i ruskich troli.