Premier skomentował w piątek podpis Karola Nawrockiego pod ustawą o nadmiarowych zyskach koncernów paliwowych. Tusk o podpisie ustawy paliwowej mówił ostrożniej niż w czwartkowym wpisie, ale zdania o wygranej i osobistej satysfakcji nie cofnął. Od soboty mają obowiązywać niższe limity na stacjach.
Co powiedział premier w piątek
Dziennikarze pytali Donalda Tuska, czy w sporze o paliwa wygrał premier, czy prezydent. Szef rządu odpowiedział, że na razie wygrali polscy kierowcy, dziewczyny i panowie, którzy siedząc za kierownicą będą może trochę mniej boleśnie myśleli o cenach paliw. „Dla mnie to jest oczywiście najważniejsze” — zaznaczył.
Potem przeszedł do polityki. „W sensie politycznym, wiecie, fajnie się wygrywa — szczególnie jeśli ta gra jest o tak wysoką stawkę — ale ja bym szczerze powiedziawszy wolał nie ogłaszać jakichś politycznych triumfów” — powiedział. Wolałby, żeby prezydentowi przyszło do głowy, że tak stale może wyglądać współpraca, i żeby podpisywał to, co ma sens. „Ale tak, mam osobistą satysfakcję” — przyznał.
To właśnie ta wypowiedź jest źródłem zdania z nagłówków. Tusk o podpisie ustawy paliwowej nie ogłosił więc zwycięstwa gabinetu wprost. Jednocześnie nie ukrył, że podpis traktuje jako wygraną o wysokiej stawce.
Wpis z czwartku i orędzie prezydenta
Dzień wcześniej, po orędziu, premier napisał na X: „To nie ja wygrałem. Wygrali Polacy, którzy już w weekend zapłacą mniej za paliwa”. Czwartkowy komunikat i piątkowa odpowiedź idą w tę samą stronę: beneficjentem mają być kierowcy, a satysfakcja polityczna zostaje na drugim planie, choć zostaje nazwana wprost.
Karol Nawrocki ogłosił w czwartkowym orędziu, że podpisał ustawę o podatku od nadzwyczajnych zysków koncernów paliwowych. Zapowiedział skierowanie jej do Trybunału Konstytucyjnego w trybie kontroli następczej. Oczekuje natychmiastowych obniżek na stacjach i wskazuje, że za ceny odpowiada rząd. Zaznaczył, że zakończył ustawianie Polaków w roli politycznych zakładników.
Rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz skomentował podpis inaczej. Podpisanie ustawy ze skierowaniem do Trybunału w trybie następczym nazwał zwycięstwem zdrowego rozsądku nad polityczną kalkulacją, jaką prowadzi Donald Tusk.
Pierwszą wersję projektu Nawrocki skierował pod koniec lipca do Trybunału w trybie kontroli prewencyjnej. Ten akt nie wszedł w życie. Druga ustawa, przyjęta przez Senat bez poprawek, dostała podpis, ale też trafi do następczej kontroli. Tusk o podpisie ustawy paliwowej mówi po tym drugim podejściu.
Obniżka, limity i apel o 5,19 zł
Minister finansów Andrzej Domański zapowiedział, że w weekend ceny mogą spaść o około 1,2–1,3 zł na litrze. Na X pytał, po co były „te gierki”. Na konferencji w USA powiedział, że prezydent zwlekał wiele tygodni i że wcześniejszy podpis oznaczałby niższe ceny od dawna.
Pieniądze z daniny mają sfinansować program „Ceny Paliwa Niżej”. Obwieszczenie Ministerstwa Energii na weekend i poniedziałek ustala limity: benzyna 95 do 6,73 zł, benzyna 98 do 7,59 zł, olej napędowy do 7,88 zł. Minister energii Miłosz Motyka potwierdził skalę 1,2–1,3 zł i ocenił, że rząd zrobił maksimum, by program zadziałał. Pakiet ma obowiązywać do 31 grudnia 2026 roku.
W piątek w Stargardzie Nawrocki zwrócił się do Tuska wprost: proszę obniżyć ceny paliwa do 5,19 zł. Powiedział, że cieszy się, iż mógł pomóc, i że nie ma już alibi. Poziom 5,19 zł to dawna deklaracja z kampanii, nie stawka z piątkowego obwieszczenia. Rząd tej kwoty nie zapowiedział.
Co zawiera ustawa
Danina to 60 proc. od nadwyżkowych zysków ze sprzedaży paliw ciekłych, za okres od 1 marca 2026 do 31 marca 2027. Obejmuje wytwórców oraz obrót na podstawie koncesji na paliwa z zagranicą. Podstawą jest nadwyżka przychodów ponad historyczną marżę z 2025 roku powiększoną o 20 proc. Ustawa przewiduje minimalną marżę referencyjną 2 proc. oraz ograniczenie podatku do 50 proc. dochodu lub zysku netto dla podmiotów, które paliw nie wytwarzają.
Przed podpisem Tusk nagrywał film, w którym zarzucał prezydentowi wetowanie ustaw i strategię szkodzenia interesom państwa. W sobotę 26 września pod Belwederem pytał: „To co, robimy te tańsze paliwa?”. Po czwartkowym podpisie zmienił ton na publiczne podziękowanie kierowcom, nie prezydentowi.
W koalicji podpis wywołał ulgę i nowe ryzyko. Politycy mówili Newsweekowi, że presja „na maksa” zadziałała, ale teraz odpowiedzialność za ceny na stacjach spada na rząd. Jeden z rozmówców dodał, że zostaje liczyć na odblokowanie cieśniny Ormuz, bo światowe notowania i tak decydują o hurtowej bazie.
Opracowanie: MojaPL.pl
Źródła: TVN24 Biznes, Bankier.pl, WP Wiadomości, Polsat News, Do Rzeczy, Farmer.pl, Onet, Newsweek.













