Marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty powtarza, że Polska bez Ukraińców wpadnie w tarapaty gospodarcze i bezpieczeństwa. We wstępie warto zapamiętać trzy fakty z jego wystąpień: Ukraińcy to około 5 proc. pracowników w Polsce, według niego wypracowują 2,7 proc. PKB. Dodatkowo handel z Ukrainą ma dawać Polsce dużą nadwyżkę. Poniżej relacja z wypowiedzi, bez dopisywania słów, których polityk nie wypowiedział.
Co dokładnie powiedział Czarzasty o Ukraińcach w Polsce
Włodzimierz Czarzasty, marszałek Sejmu i polityk Lewicy, od miesięcy łączy dwa wątki: obecność obywateli Ukrainy na polskim rynku pracy oraz bezpieczeństwo państwa. Teza, którą stawia publicznie, brzmi: nie ma bezpiecznej Polski bez bezpiecznej Ukrainy. Drugi człon jego argumentu jest ekonomiczny. Twierdzi, że nikt nie wymaże faktu, iż Ukraińcy stanowią około 5 proc. wszystkich pracowników w Polsce.
W wystąpieniach, m.in. na Campusie Polska Przyszłości oraz w wywiadach telewizyjnych, zwracał się do osób niechętnych obecności Ukraińców. Pytał, kogo zatrudniliby na budowie, gdyby tych pracowników nagle zabrakło. To właśnie ten fragment najbliżej odpowiada sformułowaniu, że Polska bez Ukraińców wpadnie w tarapaty. Nie użył tego zwrotu dosłownie, ale opisał lukę kadrową i gospodarczą, która — jego zdaniem — pojawiłaby się po ich odejściu.
Liczby, które marszałek podaje jako dowód zależności
W wypowiedziach z sierpnia 2026 r. Czarzasty cytował zestaw danych. Według niego Ukraińcy wypracowują 2,7 proc. polskiego PKB. W innym wystąpieniu mówił o około 3 proc. PKB. Przytaczał też wpłaty do systemu publicznego: 5 mld zł PIT, 13 mld zł składek do ZUS oraz 3,8 mld zł do NFZ. Koszty po stronie NFZ związane z obywatelami Ukrainy szacował na 2,3 mld zł. Na tej podstawie twierdził, że po stronie zdrowotnej jest „górka”, a nie strata.
O handlu mówił, że Polska jest na plusie na poziomie 27 mld zł. Stawiał pytanie: po co opowiadać, że Polaków się okrada, żeby „dawać wszystko Ukraińcom”? Apelował, by nie dawać sobą manipulować. Przypominał przyjęcie ukraińskich dzieci po wybuchu pełnoskalowej wojny. Pytał, „co się stało w naszych głowach”.
Te liczby pochodzą z jego publicznych wystąpień, a nie z niezależnego audytu przedstawionego w tym tekście. Część przekazów medialnych i analiz gospodarczych z wcześniejszych lat też szacowała istotny wkład ukraińskich pracowników w PKB. Jednak konkretne miliardy i lata, które podaje marszałek, należy traktować jako jego deklarację polityczną.
Bezpieczeństwo: Ukraina jako bufor, Polska jako kolejny cel
Argument o bezpieczeństwie Czarzasty powtarzał w Sosnowcu, w Szczawnicy i w Kijowie. Mówił, że jeśli Ukraina zostanie zajęta, następnym celem może być Mołdawia, państwa bałtyckie albo Polska. „Ta ostatnia mnie interesuje najbardziej” — zaznaczał. Stąd wniosek, że życiowym interesem Polski jest niepodległość Ukrainy. Zdaniem Czarzastego oznacza to wejście Ukrainy do Unii Europejskiej.
W Radzie Najwyższej Ukrainy formułował to ostro: nie może być wolnej Polski bez wolnej Ukrainy i wolnej Ukrainy bez wolnej Polski. Potępiał Władimira Putina jako zbrodniarza. Po spotkaniach parlamentarnych powtarzał, że bezpieczna Ukraina to bezpieczna Polska. W tym ujęciu Polska bez Ukraińców wpadnie w tarapaty nie tylko na rynku pracy, ale także na wschodniej flance. Bez suwerennego sąsiada Polska traci bufor.
Jednocześnie marszałek nie przedstawiał relacji jako bezwarunkowych. Mówił, że Ukraina bez Polski nie wejdzie do UE. Twierdził, że Warszawa może stawiać warunki. Unię nazywał wspólnotą wartości, nie bankomatem. Wejście Kijowa do UE — przekonywał — będzie wymagało przemyślenia ukraińskich dziejów, w tym nazywania ludobójstwa ludobójstwem. Podkreślał też ochronę interesów polskiego rolnictwa.
Spór polityczny i apelu o „reset myślenia”
Czarzasty oskarżał część prawej strony o podsycanie nastrojów antyukraińskich. W Sejmie mówił o „polowaniu na Ukraińca” i wymieniał z nazwiska m.in. Grzegorza Brauna, Karola Nawrockiego, Dariusza Mateckiego, Przemysława Czarnka, Konrada Berkowicza, Janusza Kowalskiego, Sławomira Mentzena i Krzysztofa Bosaka. Potępiał ataki na obywateli Ukrainy. Przypominał sprawę pobitego w Warszawie 16-letniego Artioma.
Opozycja odpowiada inną mapą priorytetów: historia Wołynia i UPA, koszty świadczeń, tempo polonizacji, suwerenność polityki zagranicznej. Wskazuje również obawy przed uzależnieniem rynku pracy od jednego sąsiada. To napięcie jest faktem politycznym 2026 roku. Sam Czarzasty przyznawał, że ludzie, „którzy się kochali cztery lata temu, w tej chwili w Polsce kłócą się”. Potępiał złe zachowania „zarówno ze strony Polaków wobec Ukraińców, jak i Ukraińców wobec Polaków”.
Prosił o myślenie w horyzoncie 5–10 lat. Argumentował, że Polski i Ukrainy nie przesunie się na mapie. Ostrzegał, by nie kreować z Ukrainy kolejnego wroga obok Rosji i trudnej sytuacji z Białorusią. Chciał stałego kanału między parlamentami, nawet gdy relacje rządu i Pałacu Prezydenckiego z Kijowem się ochładzają.
Opracowanie: MojaPL.pl
Źródła: Onet Wiadomości (wypowiedź na Campusie Polska i wywiad z danymi), Bankier.pl, sejm.gov.pl (komunikat po spotkaniu w Szczawnicy), TVN24 „Jeden na jeden”, Dziennik.pl, Rzeczpospolita, Do Rzeczy, Forbes.pl (szacunki wkładu ukraińskich pracowników w PKB).













