Ukraińcy w wieku poborowym w Polsce nie muszą obawiać się obostrzeń – taką jasną deklarację złożył minister Tomasz Siemoniak, koordynator służb specjalnych. W przeciwieństwie do Czech, które ograniczyły ochronę tylko do osób z uregulowanym statusem wojskowym, polski rząd wykluczył siłowe rozwiązania. Minister podkreślił w Radiu ZET, że Polska nie będzie łapać takich osób. Co więcej, nie będzie dostarczać ich na Ukrainę.
Ukraińcy w wieku poborowym w Polsce – stanowisko rządu
Tomasz Siemoniak przypomniał, że temat był już dyskutowany wcześniej. Wtedy ze strony Ukrainy padały głosy o chęci mobilizacji osób, które wyjechały i podlegają obowiązkowi. – Ze strony Ukrainy padały takie głosy, że chętnie by poddawali mobilizacji tych, którzy wyjechali i podlegają obowiązkowi mobilizacji, wtedy uznaliśmy, że nie będziemy tego robili. To znaczy, żeby nasza policja łapała takie osoby i je dostarczała – wyjaśnił minister. Ukraińcy w wieku poborowym w Polsce pozostają więc poza zasięgiem jakichkolwiek siłowych działań ze strony polskich służb. Siemoniak zaznaczył, że sprawa dotyczy przede wszystkim obywateli Ukrainy. W przypadku innych uchodźców przebywających w ośrodkach (z Afganistanu czy Afryki) kwestia obowiązku służby wojskowej ma mniejsze znaczenie.
Kontekst unijny i decyzja z 15 lipca
Stanowisko Polski wpisuje się w szerszą dyskusję na poziomie Unii Europejskiej. 15 lipca państwa członkowskie uzgodniły, że UE nie będzie już z automatu zapewniać ochrony Ukraińcom w wieku poborowym. Polska aktywnie uczestniczy w tych rozmowach. – Jesteśmy aktywni bardzo w tej dyskusji dotyczącej statusu obywateli Ukrainy w Unii Europejskiej. To wielokrotnie ministerstwa spraw wewnętrznych przez ostatnie lata dyskutowały. Na pewno można tutaj rozważyć różne działania, które skłonią takie osoby jednak do tego, żeby wykonywały obowiązek wobec swojej ojczyzny – mówił Siemoniak. Jednocześnie dodał, że wszelkie rozwiązania siłowe nie są przewidziane.
Porównanie z Czechami i potrzeby Ukrainy
Czechy wprowadziły obostrzenia, uzależniając ochronę od uregulowania kwestii wojskowych. Polska poszła inną drogą. Ukraińcy w wieku poborowym w Polsce mogą nadal korzystać z dotychczasowych rozwiązań bez ryzyka zatrzymania i przymusowego przekazania. Minister przyznał, że Ukraina ma ogromny deficyt żołnierzy – to obecnie deficyt numer jeden. Władze w Kijowie są zainteresowane powrotem takich osób. – Rozmawiałem o tym wielokrotnie z przedstawicielami władz ukraińskich do tego, żeby zapewniać żołnierzy – podkreślił Siemoniak. Mimo to Polska wyklucza metody siłowe.
Co oznacza deklaracja dla Ukraińców w Polsce
Deklaracja rządu oznacza, że Ukraińcy w wieku poborowym w Polsce nie muszą spodziewać się zmian w kierunku przymusowych powrotów. Rząd rozważa działania zachęcające do wypełniania obowiązku wobec ojczyzny, ale bez użycia policji do zatrzymań i ekstradycji. Temat mobilizacji i statusu uchodźców w wieku poborowym wraca regularnie w debacie publicznej i unijnej. Polska, jako kraj przyjmujący największą liczbę Ukraińców, zajmuje w tej sprawie ostrożne stanowisko. Ukraińcy w wieku poborowym w Polsce mogą na razie liczyć na utrzymanie statusu bez dodatkowych restrykcji wynikających z obowiązku służby wojskowej.
Podsumowanie stanowiska władz
Jasna deklaracja ministra Siemoniaka zamyka spekulacje na temat ewentualnych obostrzeń wzorowanych na rozwiązaniach czeskich. Ukraińcy w wieku poborowym w Polsce nie będą przedmiotem siłowych działań polskich służb. Rząd otwarty jest na dyskusję o zachętach do powrotu, ale kategorycznie wyklucza metody przymusowe. Informacje pochodzą z wywiadu ministra w Radiu ZET i potwierdzają dotychczasową linię Warszawy w tej delikatnej kwestii.
MojaPL.pl
Źródła: money.pl, Radio ZET, bankier.pl, euronews.com, gov.pl













