Komornik sądowy skutecznie zajął konto Roberta Bąkiewicza i wyegzekwował całą zasądzoną nawiązkę na rzecz Katarzyny Augustynek, znanej jako „Babcia Kasia”. Mimo ułaskawienia przez prezydenta Andrzeja Dudę w części dotyczącej prac społecznych, pieniądze i tak poszły do lewicowej protestującej. Sprawdź pełne szczegóły tej sprawy i dlaczego budzi ona tak duże oburzenie w środowiskach patriotycznych.
Jak wyglądał incydent przed Bazyliką św. Krzyża
W 2023 roku sąd prawomocnie skazał Roberta Bąkiewicza za kierowanie „wybrykiem chuligańskim”. Do zdarzenia doszło podczas tzw. czarnego protestu przed Bazyliką św. Krzyża na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie. Bąkiewicz i osoby z nim związane broniły wejścia do świątyni przed agresywnymi demonstrantami. W trakcie przepychanek Katarzyna Augustynek, znana z bardzo kontrowersyjnych, wulgarnych i prowokacyjnych form protestów, złożyła prywatny akt oskarżenia. Sąd przyznał jej rację i uznał Bąkiewicza za winnego.
Wyrok, nawiązka i ułaskawienie prezydenta
Sąd orzekł rok prac społecznych oraz 10 tysięcy złotych nawiązki na rzecz Augustynek. W lipcu 2025 roku prezydent Andrzej Duda ułaskawił Roberta Bąkiewicza w zakresie prac społecznych. Wyrok w części dotyczącej nawiązki oraz podania treści orzeczenia do publicznej wiadomości pozostał jednak w pełni wykonalny. To właśnie ta część stała się podstawą działań komorniczych.
Komornik zajął konto Bąkiewicza – szczegóły egzekucji
Dopiero w maju 2026 roku komornik sądowy z Pruszkowa skutecznie wyegzekwował należność. Ściągnięto 2242,77 zł. Razem z wcześniejszymi egzekucjami (w tym zwrotem kosztów zastępstwa procesowego i opłatami komorniczymi) łącznie ściągnięto 13 042,26 zł. Cała kwota trafiła do Katarzyny Augustynek. Jak podało OKO.press, egzekucja stała się możliwa wyłącznie dzięki zwrotowi nadpłaty podatku PIT przez Urząd Skarbowy. Konta Roberta Bąkiewicza od lat były puste – działacz oficjalnie pracuje społecznie w swoich organizacjach, a jego ewentualne zarobki są zbyt niskie, by komornik mógł je zajmować zgodnie z ustawowymi limitami.
Dlaczego sprawa wywołuje tak silne emocje
Dla wielu Polaków fakt, że komornik zajął konto Bąkiewicza, a pieniądze trafiły do Babci Kasi, jest symbolem głębokiej asymetrii w polskim sądownictwie. Katarzyna Augustynek od lat znana jest z agresywnych i obraźliwych akcji. Tymczasem sądy i instytucje państwa wielokrotnie okazywały jej daleko idącą wyrozumiałość. Z kolei Robert Bąkiewicz – człowiek, który stanął w obronie polskiego kościoła przed ideologicznym atakiem – został uznany za sprawcę wybryków chuligańskich i musiał zapłacić.
Obrona świątyni a lewicowe protesty
Incydent sprzed lat to jeden z wielu epizodów, w których lewicowi aktywiści próbują blokować lub atakować miejsca kultu religijnego. Bąkiewicz i osoby z nim związane nie atakowały, lecz broniły wejścia do Bazyliki św. Krzyża. Mimo to to właśnie on został skazany. Środowiska konserwatywne i narodowe od dawna wskazują, że polskie sądy w takich sprawach wykazują wyraźną stronniczość – surowe wobec obrońców tradycji i łagodne wobec lewicowych prowokatorów.
Co oznacza egzekucja dla Roberta Bąkiewicza
Mimo ułaskawienia prezydenta Dudy w zakresie prac społecznych, komornik i tak sięgnął po pieniądze. Dla działacza, którego konta od lat „zieją pustkami”, każda egzekucja jest dotkliwa. Środowiska patriotyczne podkreślają, że Bąkiewicz od lat działa społecznie, organizując Marsz Niepodległości i Ruch Obrony Granic, nie budując przy tym majątku. Tymczasem lewicowa aktywistka otrzymała pełną zasądzoną kwotę wraz z kosztami.
Szersze konsekwencje dla wolności i obrony wartości
Sprawa, w której komornik zajął konto Bąkiewicza, a pieniądze trafiły do Babci Kasi, pokazuje, jak działają mechanizmy prawne wobec osób stojących po stronie tradycyjnych wartości. Wielu obserwatorów uważa, że tego typu wyroki i egzekucje mają charakter odstraszający – mają zniechęcać do publicznej obrony kościołów, granicy czy polskiej tożsamości. W oczach konserwatystów jest to kolejny dowód na to, że system wciąż faworyzuje lewicowych aktywistów kosztem patriotów.Komornik zajął konto Bąkiewicza i pieniądze trafiły do Babci Kasi – to fakt, który budzi słuszne oburzenie. Mimo ułaskawienia prezydenta i mimo pustych kont działacza, system skutecznie wyegzekwował należność na rzecz aktywistki znanej z kontrowersyjnych protestów. Sprawa pozostaje symbolem nierównego traktowania i pokazuje, jak wysoką cenę płaci się w Polsce za obronę polskiej świątyni.
MojaPL.pl
Źródła: Fronda.pl ,OKO.press (dane o egzekucji i źródle środków), DoRzeczy.pl, Interia, Wprost oraz oficjalne informacje o wyroku i ułaskawieniu prezydenta Andrzeja Dudy.













