Strona główna / BIZNES / 110 ukraińskich agroholdingów wyciąga ręce po pieniądze UE

110 ukraińskich agroholdingów wyciąga ręce po pieniądze UE

Ukraińskie agroholdingi

Coraz realniejsza perspektywa akcesji Ukrainy do Unii Europejskiej budzi poważne obawy polskich rolników i ekspertów. 110 największych ukraińskich agroholdingów, kontrolowanych często przez oligarchów, może sięgnąć po ogromne środki z Wspólnej Polityki Rolnej. Sprawdź, dlaczego to zagrożenie dla polskiego rolnictwa i co mówią eksperci.

Potencjał rolny Ukrainy jako „przyczajony tygrys”

Ukraina dysponuje aż 41,3 mln ha gruntów rolnych, co po ewentualnej akcesji dałoby jej 25-proc. udział w unijnym areale rolnym (a w przypadku gruntów ornych nawet jedną trzecią). Największe agroholdingi użytkują łącznie około 3 mln ha ziemi uprawnej. Gospodarstwa powyżej 1000 ha kontrolują aż 57 proc. użytków rolnych w tym kraju. Ukraina specjalizuje się w pszenicy, kukurydzy, roślinach oleistych, rzepaku i jest największym producentem słonecznika na świecie.

Struktura ukraińskiego rolnictwa a unijne dopłaty

Struktura gospodarstw na Ukrainie drastycznie różni się od unijnej – dominują ogromne holdingi, a nie rodzinne gospodarstwa. Trudno wyobrazić sobie objęcie ich pełnym systemem dopłat bezpośrednich bez radykalnej reformy WPR. Eksperci wskazują, że bez głębokich zmian akcesja Ukrainy mogłaby „rozsadzić” unijny budżet rolny. Negocjacje akcesyjne nabierają tempa – Bruksela otworzyła już kolejne klastry, w tym dotyczące rolnictwa.

Capping jako mechanizm ochronny

W unijnej polityce rolnej istnieje mechanizm cappingu, czyli limitowania dopłat dla jednego gospodarstwa. W UE jest on dobrowolny, a Polska w poprzedniej perspektywie stosowała limit 100 tys. euro. KE chciałaby, aby capping był obowiązkowy. To jeden z bezpieczników, który mógłby ograniczyć wypłaty dla ukraińskich gigantów.

Okresy przejściowe – lekcja z polskiej akcesji

Podczas polskiej akcesji do UE wprowadzono okresy przejściowe w dopłatach bezpośrednich, rozłożone nawet na 10 lat. Podobne rozwiązania będą prawdopodobnie konieczne w przypadku Ukrainy, szczególnie w obszarach bezpieczeństwa żywności, weterynarii, pestycydów i bioróżnorodności. Ukraina musiałaby dostosować prawo i instytucje, co zajmie wiele lat.

Obawy o polski sektor rolny

Polscy rolnicy słusznie obawiają się konkurencji z ukraińskimi gigantami, które już teraz zakłócają rynki po zawieszeniu ceł przez UE. Bez reformy WPR i okresów przejściowych polskie gospodarstwa rodzinne mogą znaleźć się w dramatycznej sytuacji – niższe dopłaty, większa konkurencja i presja cenowa.

Kontekst negocjacji akcesyjnych

Negocjacje trwają, ale rolnictwo pozostaje jednym z najtrudniejszych rozdziałów. Polska ma doświadczenie z akcesji i wie, jak ważne są zabezpieczenia. Decyzje zapadną w ostatniej fazie rokowań, przy jednomyślności państw członkowskich. Wojna na Ukrainie komplikuje proces, ale nie zwalnia z wymagań unijnych.

Wezwanie do ochrony polskiego rolnictwa

Polskie władze i organizacje rolnicze powinny stanowczo domagać się twardych warunków akcesyjnych, w tym obowiązkowego cappingu, długich okresów przejściowych i reformy WPR chroniącej rodzinne gospodarstwa. Tylko w ten sposób uda się zapobiec drenażowi unijnego budżetu przez 110 ukraińskich agroholdingów.110 ukraińskich agroholdingów wyciąga ręce po pieniądze UE – to realne zagrożenie dla polskiego rolnictwa i unijnego budżetu. Bez głębokich reform i zabezpieczeń akcesja Ukrainy może oznaczać dramat dla milionów europejskich, w tym polskich, rolników rodzinnych. Sprawa wymaga pilnego monitoringu i zdecydowanych działań.

MojaPL.pl
Źródła: wGospodarce.pl, wypowiedzi Jerzego Plewy dla PAP, doniesienia medialne i statystyki dotyczące ukraińskiego rolnictwa.

Tagi:

Sign Up For Daily Newsletter

Stay updated with our weekly newsletter. Subscribe now to never miss an update!

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *