W obliczu zbliżającej się 82. rocznicy Rzezi Wołyńskiej Parlament Europejski odrzucił wniosek o oddanie hołdu polskim ofiarom ukraińskich nacjonalistów. Decyzja ta wywołała oburzenie wśród polskich patriotów i podkreśla problemy z pamięcią historyczną w instytucjach unijnych. Poniżej dokładna analiza skandalu oraz szerszy kontekst obrony prawdy o ofiarach ludobójstwa.
Skandaliczna decyzja Konferencji Przewodniczących PE
Konferencja Przewodniczących Parlamentu Europejskiego odrzuciła wniosek europosłów Prawa i Sprawiedliwości dotyczący upamiętnienia Polaków zamordowanych przez OUN-UPA. Decyzja zapadła w środę, tuż przed sesją plenarną w Strasburgu, która przypada w okresie rocznicy Narodowego Dnia Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na obywatelach II Rzeczypospolitej Polskiej. Skandal w Parlamencie Europejskim – tak decyzję określił europoseł Patryk Jaki. Brak poparcia ze strony grup politycznych powiązanych z PO, PSL i Lewicą uniemożliwił przyjęcie wniosku, mimo że 11 lipca to symboliczna data „krwawej niedzieli” 1943 roku.
Wniosek PiS o upamiętnienie ofiar ludobójstwa
Kilka dni wcześniej europosłowie PiS złożyli formalny wniosek o debatę i rezolucję w Parlamencie Europejskim. Celem było przypomnienie Europie prawdy o bestialskich zbrodniach UPA oraz oddanie hołdu dziesiątkom tysięcy pomordowanych Polaków. Patryk Jaki podkreślał w mediach społecznościowych wyjątkową okazję – sesję PE zbiegającą się z rocznicą.Niestety, skandal w Parlamencie Europejskim uniemożliwił realizację tego ważnego postulatu. Jaki napisał wprost: „Do większości zabrakło głosów grup, w których są PO, PSL i Lewica. Tracimy unikalną szansę, aby opowiedzieć Europie, czym była faszystowska UPA”.
Prawda o Rzezi Wołyńskiej i roli OUN-UPA
Rzeź Wołyńska trwała w latach 1943–1945. Głównymi sprawcami były Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów frakcji Bandery (OUN-B) oraz jej zbrojne ramię – Ukraińska Powstańcza Armia (UPA). W dokumentach własnych nazywali to „akcją antypolską”. Kulminacją była krwawa niedziela 11 lipca 1943 roku, gdy oddziały UPA zaatakowały niemal sto polskich miejscowości, mordując cywilów z niezwykłym okrucieństwem.Sejm RP w czerwcu 2025 roku ustanowił 11 lipca Narodowym Dniem Pamięci Ofiar Ludobójstwa. To ważny krok w zachowaniu pamięci o polskich ofiarach, których liczba szacowana jest na 50–100 tysięcy. Polskie społeczeństwo ma moralny obowiązek bronić prawdy historycznej przed próbami zacierania lub relatywizowania zbrodni.
Konserwatywne stanowisko w obronie polskiej pamięci narodowej
Skandal w Parlamencie Europejskim pokazuje, jak trudne jest upowszechnianie prawdy o ludobójstwie w unijnych strukturach. Grupy lewicowo-liberalne i te powiązane z obecnym rządem w Polsce nie wsparły inicjatywy, co budzi uzasadniony gniew patriotów. Obrona pamięci ofiar nie jest prowokacją – to element suwerennej polityki historycznej i szacunku dla przodków.Polska konsekwentnie przypomina o potrzebie rozliczenia z przeszłością. Tymczasem na Ukrainie nadal dochodzi do gloryfikacji postaci i formacji odpowiedzialnych za zbrodnie, co dodatkowo komplikuje relacje bilateralne.
Kontekst historyczny i współczesne wyzwania
Zbrodnie UPA nie dotyczyły tylko Wołynia – rozlały się na Małopolskę Wschodnią i inne tereny. Ofiary ginęły w bestialski sposób: palone żywcem, mordowane siekierami, torturowane. Dokumenty historyczne, relacje świadków i badania IPN nie pozostawiają wątpliwości co do charakteru ludobójstwa.W 2026 roku obchodzimy 82. rocznicę. Decyzja PE to nie tylko brak hołdu – to sygnał, że w Europie łatwiej zapomnieć o polskich ofiarach niż skonfrontować się z niewygodną prawdą. Konserwatyści w Polsce słusznie domagają się, by Unia Europejska szanowała pamięć wszystkich narodów, w tym polskiej martyrologii.
Dlaczego obrona pamięci jest tak ważna dla Polski
Pamięć o Rzezi Wołyńskiej kształtuje polską tożsamość narodową. Ignorowanie jej w PE osłabia pozycję Polski w Europie i daje amunicję tym, którzy chcieliby relatywizować zbrodnie. Polscy patrioci muszą kontynuować walkę o prawdę – zarówno w kraju, jak i na forum międzynarodowym.Skandal w Parlamencie Europejskim powinien być impulsem do większej aktywności dyplomatycznej i edukacyjnej. Polska ma prawo i obowiązek przypominać Europie o bohaterstwie ofiar i zbrodniczości oprawców.
Implikacje dla relacji polsko-ukraińskich i przyszłości UE
Decyzja PE wpisuje się w szerszy kontekst napięć. Mimo wsparcia militarnego i humanitarnego Polski dla Ukrainy, brak wzajemnego szacunku dla historii utrudnia pojednanie. Prawdziwe partnerstwo wymaga uznania faktów, a nie ich pomijania.Polska powinna dalej promować uchwalenie rezolucji w PE i edukację na temat ludobójstwa. Tylko w ten sposób Europa nauczy się pełnej prawdy o XX-wiecznych totalitaryzmach, w tym ukraińskim nacjonalizmie integralnym.
Podsumowanie: Czas na stanowczą obronę polskiej prawdy historycznej
Skandal w Parlamencie Europejskim – odrzucenie wniosku o upamiętnienie Polaków pomordowanych przez UPA – jest bolesnym przykładem lekceważenia pamięci ofiar. Polacy nie mogą na to pozwolić. Obrona prawdy o Rzezi Wołyńskiej to nie tylko hołd dla pomordowanych, ale też inwestycja w suwerenną przyszłość narodu w Europie.
MojaPL.pl
Źródła: Artykuł oryginalny na dorzeczy.pl (1 lipca 2026), wypowiedzi Patryka Jakiego w mediach społecznościowych, informacje o Rzezi Wołyńskiej i ustawie Sejmu z 2025 roku z wiarygodnych portali historycznych oraz doniesienia z Tysol.pl i wPolityce.pl.













