Poseł PiS do Szeptyckiego: Mam gdzieś pana pochodzenie – pan ma reprezentować Polskę, nie Ukrainę
Czy wiceminister polskiego rządu powinien przede wszystkim reprezentować interesy Polski, czy może angażować się w obronę ukraińskich narracji? W emocjonalnej dyskusji w TVP poseł PiS Paweł Jabłoński ostro zareagował na atak Andrzeja Szeptyckiego na prezydenta Karola Nawrockiego. Jednak poseł PiS do Szeptyckiego podkreślił jasno: „Mam gdzieś pana pochodzenie, pan ma reprezentować Polskę” – przeczytaj szczegóły burzliwego starcia.
Poseł PiS do Szeptyckiego – twarda deklaracja w obronie polskich interesów
W programie TVP Info doszło do ostrego spięcia. Andrzej Szeptycki, wiceminister w rządzie, zaatakował prezydenta Karola Nawrockiego, sugerując, że głowa państwa „boi się” pojechać na Ukrainę. Poseł PiS do Szeptyckiego Paweł Jabłoński zareagował natychmiast i stanowczo. Dodatkowo przypomniał, że każdy członek polskiego rządu musi przede wszystkim reprezentować interesy Rzeczypospolitej.
Dyskusja, która miała dotyczyć szczytu NATO w Turcji, szybko przerodziła się w chaos. Szeptycki zarzucił prezydentowi unikanie wizyty na Ukrainie. Co więcej, zauważył, że nawet Jarosław Kaczyński tam pojechał.
Burza w studiu po słowach Szeptyckiego
Po atakach Szeptyckiego w studiu zapanował kompletny chaos. Politycy przekrzykiwali się. Dziennikarka Kamila Biedrzycka z trudem próbowała zapanować nad sytuacją, wołając: „Na litość boską, jak wy się zachowujecie?”. Paweł Jabłoński nie pozostawił wątpliwości: „Mam gdzieś pańskie pochodzenie, pan może być Eskimosem, ale pan ma reprezentować interesy Polski. Bo pan jest w polskim rządzie, rozumie pan to?”. Dlatego poseł PiS podkreślił, że Szeptycki powinien stać po stronie polskich, a nie ukraińskich interesów.
Lojalność wobec Polski ponad wszystko
Poseł PiS do Szeptyckiego wypowiedział słowa, które wielu Polaków chciało usłyszeć. W polskim rządzie nie ma miejsca na promowanie obcych narracji kosztem interesów narodowych. Każdy urzędnik państwowy, niezależnie od pochodzenia, musi lojalnie służyć Rzeczypospolitej. Szeptycki, znany z kontrowersyjnych wypowiedzi gloryfikujących UPA jako „ukraińskich żołnierzy niezłomnych”, ponownie pokazał, jak niebezpieczne jest wprowadzanie do polskiej administracji osób o podzielonej lojalności.
Tło kontrowersji wokół Szeptyckiego
Andrzej Szeptycki od dłuższego czasu budzi emocje. Jego wypowiedzi o UPA jako formacji „z pozytywnymi i negatywnymi konotacjami” wywołały falę oburzenia nawet wśród części koalicji rządzącej. Krytykowali go politycy opozycji i wielu komentatorów. Wielu podkreślało, że gloryfikacja sprawców ludobójstwa na Wołyniu jest niedopuszczalna. Poseł PiS do Szeptyckiego przypomniał w studiu, że pochodzenie nie zwalnia z obowiązku wierności Polsce. Jabłoński odrzucił sugestie sprawdzania etniczności. Jednocześnie jasno postawił sprawę: w polskim rządzie liczy się tylko interes narodowy.
Reakcje i konsekwencje burzliwej dyskusji
Dziennikarka musiała podnosić głos, by zapanować nad przekrzykującymi się gośćmi. Szeptycki próbował dalej atakować, domagając się wyjaśnień od Jabłońskiego w sprawie innych polityków PiS. Jednak prowadzący przerwała dyskusję, proponując spotkanie poza anteną.
Dlaczego ta sprawa jest ważna dla Polaków?
Poseł PiS do Szeptyckiego pokazał, że w czasach napiętych relacji z Ukrainą polscy politycy muszą jasno stawiać granice. Polacy oczekują od rządu lojalności wobec ojczyzny. Co więcej, nie chcą ulegania presji zewnętrznej. Sprawa Szeptyckiego przypomina, jak ważne jest, by w administracji publicznej pracowali ludzie w pełni oddani polskiej racji stanu.
Jabłoński wypowiedział słowa, które powinny być oczywiste: w polskim rządzie reprezentuje się interesy Polski. Niezależnie od pochodzenia – lojalność wobec Rzeczypospolitej jest obowiązkiem każdego urzędnika państwowego.
MojaPL.pl
Źródła: DoRzeczy.pl, TVP Info, wypowiedzi Pawła Jabłońskiego oraz wcześniejsze kontrowersje wokół Andrzeja Szeptyckiego dotyczące UPA.













