Strona główna / BIZNES / Bartosz Cichocki: Polacy na Ukrainie są systemowo dyskryminowani od 1991 roku.

Bartosz Cichocki: Polacy na Ukrainie są systemowo dyskryminowani od 1991 roku.

Były polski ambasador w Kijowie Bartosz Cichocki otwarcie mówi o trudnych prawdach, których wielu woli nie dostrzegać. Jego słowa powinny skłonić do refleksji nad realnymi interesami Polski w relacjach z Ukrainą. Zwłaszcza warto zwrócić uwagę na kontekst historycznej pamięci i bezpieczeństwa polskiej mniejszości.

Systemowa dyskryminacja Polaków na Ukrainie – prawda ukrywana przez lata

Bartosz Cichocki w rozmowie z Radiową Trójką nie pozostawił wątpliwości: „Zwykle nie podnosimy tego, ale wszyscy to wiedzą”. Polacy na Ukrainie nie doświadczają masowych pobić na ulicach, ale – jak podkreśla dyplomata – spotykają ich rzeczy gorsze. Wierni nie mogą odzyskać dawnych kościołów. Także polskie szkolnictwo jest systematycznie ograniczane, a prawa mniejszości narodowej są ignorowane przez władze centralne i lokalne. Im bliżej granicy z Polską, tym sytuacja jest trudniejsza. Te problemy są dobrze znane osobom mającym rodzinne lub osobiste kontakty z polską diasporą na Ukrainie.
Konserwatywni komentatorzy od lat alarmowali, że Polska zbyt mocno koncentruje się na „większym dobru” strategicznym. Działo się to kosztem obrony interesów własnych obywateli i rodaków za granicą. Dyskryminacja Polaków na Ukrainie nie jest nową sprawą – to strukturalny element ukraińskiej polityki tożsamościowej. Ponadto nasila się w okresach napięć historycznych.

Antypolska kampania i brak refleksji na Ukrainie

W wywiadzie dla Interii Bartosz Cichocki mówił wprost o trwającej na Ukrainie „antypolskiej kampanii”. Ukraińskie społeczeństwo i elity nie wykazują gotowości do refleksji nad kontrowersyjnymi decyzjami prezydenta Wołodymyra Zełenskiego. Dotyczy to w szczególności gloryfikacji Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów i UPA – formacji odpowiedzialnej za ludobójstwo na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej. Dyplomata zwraca uwagę, że debata publiczna na Ukrainie ma charakter stadny i autorytarny – nikt nie chce słuchać polskich argumentów. To dowód, że Ukraina wciąż nie uporała się z poradzieckim dziedzictwem autorytaryzmu. Zamiast zbliżać się do Europy poprzez szacunek dla prawdy historycznej, Kijów oddala się od standardów cywilizowanych państw.

Gloryfikacja UPA i jej konsekwencje dla relacji polsko-ukraińskich

Bartosz Cichocki przypomniał, że jeszcze przed pełnoskalową inwazją rosyjską Ukraińcy byli podzieleni w ocenie Bandery i UPA. Jednak nagle, z niezrozumiałych przyczyn, zaczęto wynosić na ołtarze symbole ludobójców. Nawet prywatnie ukraińscy rozmówcy przyznawali Cichockiemu, że ta polityka jest kontrowersyjna. Decyzja Zełenskiego o uhonorowaniu jednostek UPA wywołała w Polsce uzasadniony szok – reakcja była jednak opóźniona o tygodnie. Dyplomata krytykuje również postawę polskiego MSZ pod rządami Tuska. Spotkanie wicepremiera Radosława Sikorskiego z ukraińskim ministrem, podczas którego nie podniesiono kwestii gloryfikacji UPA, wysyła Kijowowi sygnał, że Polsce „to nie przeszkadza”. Taka polityka zachęca stronę ukraińską do dalszego eskalowania antypolskich narracji.

Możliwość zerwania stosunków dyplomatycznych – realne zagrożenie

Były ambasador nie wyklucza scenariusza, w którym napięcia doprowadzą nawet do zerwania stosunków dyplomatycznych między Warszawą a Kijowem. To mocne słowa doświadczonego dyplomaty, który przez lata reprezentował Polskę w trudnych warunkach. Co więcej, jako jeden z nielicznych ambasadorów UE pozostał w Kijowie po wybuchu wojny w 2022 roku. Z perspektywy konserwatywnej obrona godności narodowej, pamięci historycznej i praw polskiej mniejszości nie jest „rusofilią” czy „szkodzeniem Ukrainie”. Wręcz przeciwnie: jest podstawowym obowiązkiem każdego suwerennego państwa. Polska udzieliła Ukrainie ogromnego wsparcia militarnego, humanitarnego i politycznego. W zamian oczekujemy szacunku dla naszych świętych dla nas spraw – prawdy o Wołyniu i godności rodaków na Ukrainie.

Konsekwencje dla polskiej polityki zagranicznej

Dyskryminacja Polaków na Ukrainie i antypolska kampania powinny skłonić rząd w Warszawie do zasadniczej zmiany podejścia. Zamiast uległości i milczenia „w imię większego dobra”, potrzebna jest twarda, konsekwentna polityka obrony interesów narodowych. To obejmuje:Silne wsparcie dla polskiej mniejszości – edukacja, kultura, zwrot mienia kościelnego.
Warunkowanie dalszej pomocy militarnej i finansowej poszanowaniem polskiej pamięci historycznej.
Aktywne podnoszenie tych kwestii na forum międzynarodowym, w tym w UE i NATO.
Wsparcie dla środowisk na Ukrainie, które przeciwstawiają się banderyzacji.
Polska jako największy donator pomocy dla Ukrainy ma moralne i polityczne prawo wymagać wzajemności. Tolerowanie systemowej dyskryminacji rodaków podważa sens całego zaangażowania.

Głos rozsądku w czasach emocji

Słowa Bartosza Cichockiego są głosem rozsądku i realizmu. Jako człowiek, który zna Ukrainę z pierwszej ręki, pokazuje, że przyjaźń polsko-ukraińska nie może oznaczać rezygnacji z polskiej tożsamości i prawdy historycznej. Konserwatyści od lat przestrzegali przed jednostronnymi ustępstwami – dziś ich obawy znajdują potwierdzenie w wypowiedziach byłego ambasadora. Polska musi prowadzić politykę suwerenną, opartą na interesie narodowym. Tylko wtedy relacje z Ukrainą będą oparte na szacunku, a nie na jednostronnych oczekiwaniach. Dyskryminacja Polaków na Ukrainie to problem, którego nie wolno dłużej zamiatać pod dywan. Czas na jasne postawienie sprawy – zarówno wobec Kijowa, jak i polskiej opinii publicznej.

MojaPL.pl
Źródła: dorzeczy.pl, kresy.pl, nczas.info, Radio Trójka, Interia oraz publiczne wypowiedzi Bartosza Cichockiego z czerwca 2026.

2 strony internetowe

Tagi:

Sign Up For Daily Newsletter

Stay updated with our weekly newsletter. Subscribe now to never miss an update!

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *