„Posprzątaliśmy zaniedbania poprzedniego rządu. (PiS). Gdyby nie ja, dziś byłoby ciemno”.
Ta kontrowersyjna wypowiedź padła podczas burzliwego posiedzenia sejmowej Komisji Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa. Minister Paulina Hennig-Kloska, broniąc się przed wnioskiem o wotum nieufności, sięgnęła po mocne słowa, które szybko obiegły media społecznościowe.
Paulina Hennig-Kloska „posprzątaliśmy zaniedbania” – kontrowersyjna wypowiedź minister klimatu na komisji
Na posiedzeniu komisji 28 kwietnia 2026 roku Paulina Hennig-Kloska stwierdziła wprost: „Posprzątaliśmy zaniedbania poprzedniego rządu. Gdyby nie ja i praca mojego ministerstwa, to dziś w Polsce byłoby ciemno.” Minister próbowała w ten sposób przekonać niezdecydowanych posłów do odrzucenia wniosku o wotum nieufności i przedstawić siebie jako osobę, która uratowała kraj przed kryzysem energetycznym.
Fałszywa narracja o „ratowaniu Polski przed ciemnością”
Wypowiedź minister Hennig-Kloski wpisuje się w klasyczną strategię obecnego rządu – obarczanie poprzedników winą za wszystkie problemy, a sobie przypisywanie wyłącznych zasług. W rzeczywistości polskie system energetyczny od lat boryka się z wyzwaniami, które narastały niezależnie od ekipy rządzącej: starzenie się bloków węglowych, opóźnienia w budowie nowych mocy oraz rosnące zapotrzebowanie na energię.
Prawdziwy stan bezpieczeństwa energetycznego Polski
Eksperci od lat alarmowali o ryzyku niedoborów mocy w latach 2025–2030. Rząd PiS realizował wieloletni program inwestycyjny w OZE, gaz i przygotowania do atomu. Obecny rząd przyspieszył niektóre projekty zielonej transformacji, ale jednocześnie wprowadził chaos regulacyjny i spowolnił kluczowe inwestycje konwencjonalne. Do blackoutu nie doszło głównie dzięki warunkom pogodowym, importowi energii oraz rezerwom, które budowano przez poprzednie lata.
Paulina Hennig-Kloska wotum nieufności – dlaczego ministerstwo nie przekonuje opozycji
Wniosek o wotum nieufności wobec minister klimatu i środowiska był wyrazem rosnącego niezadowolenia z polityki energetycznej rządu Donalda Tuska. Wysokie ceny energii, problemy z siecią przesyłową i niestabilność dostaw w okresach szczytowego zapotrzebowania to tylko niektóre z zarzutów. Zamiast konkretnych rozwiązań pani minister wybrała retorykę samouwielbienia.
Konsekwencje aroganckiej postawy minister Hennig-Kloski
Takie wypowiedzi nie budują zaufania społecznego do instytucji państwa. Polacy doskonale pamiętają zimowe szczyty zapotrzebowania i napięcia w systemie. Przypisywanie sobie wyłącznych zasług za stabilność, której nikt w pełni nie zagwarantował, jest nie tylko nieskromne, ale i niebezpieczne – odwraca uwagę od realnych wyzwań transformacji energetycznej, którą trzeba prowadzić rozsądnie, a nie ideologicznie.
Opracowanie: MojaPL.pl
Źródła: oficjalne relacje z posiedzenia sejmowej Komisji Ochrony Środowiska (28 kwietnia 2026), wpisy na Facebooku i X relacjonujące wypowiedź, doniesienia Onet, TVN24, wPolityce.pl oraz Money.pl.













