Tornado cenowe dopiero się rozpędza. Przed świętami unikniemy skokowych podwyżek, ale eksperci nie mają złudzeń: utrzymujące się wzrosty ropy i prądu oznaczają wyraźne przyspieszenie drożyzny – zwłaszcza w chemii, pieczywie i żywności przetworzonej.
Nadchodzi cenowe tornado w Polsce – eksperci ostrzegają: najgorsze podwyżki cen uderzą tuż po Wielkanocy 2026 roku.
Rosnące ceny energii i paliw wywołane napięciami na Bliskim Wschodzie mogą wkrótce mocno odczuć polscy konsumenci. Analitycy banków zapowiadają przyspieszenie inflacji i drożyznę w sklepach. Przeczytaj, co dokładnie nas czeka. Dowiedz się, dlaczego najtrudniejszy okres dopiero przed nami.
Rosnące koszty energii i paliw zapowiadają falę podwyżek
Najnowsze analizy wskazują, że konflikt na Bliskim Wschodzie i związane z nim gwałtowne wzrosty cen surowców energetycznych zaczynają przenosić się na polski rynek. Podwyżki benzyny, oleju napędowego i gazu już teraz wpływają na koszty transportu i produkcji. Eksperci szacują, że sam wzrost cen paliw może podbić marcową inflację CPI o około 0,5 pkt proc. W kolejnych miesiącach efekt ten będzie się nasilał.
Przed samą Wielkanocą 2026 ceny w sklepach pozostają względnie stabilne – handel detaliczny potrzebuje czasu na przełożenie wyższych kosztów na konsumentów. Jednak po świętach presja kosztowa powinna wyraźnie przyspieszyć.
Które produkty podrożeją najmocniej po Wielkanocy?
Analitycy zwracają uwagę na kategorie najbardziej wrażliwe na rosnące koszty energii i logistyki. Szczególnie mocno mogą zdrożeć:
chemia gospodarcza,
pieczywo,
żywność przetworzona,
produkty silnie zależne od transportu (owoce, warzywa importowane, niektóre artykuły przemysłowe).
W optymistycznym scenariuszu wzrosty cen w tych kategoriach mogą sięgnąć 5–8 proc. W przypadku najbardziej narażonych produktów wzrost wyniesie nawet około 10 proc. To konsekwencja wyższych kosztów w całym łańcuchu dostaw. Na wzrost wpływa sytuacja od producentów, przez logistykę, aż po półki sklepowe.
Inflacja w Polsce – prognozy na 2026 rok idą w górę
Bieżące odczyty pokazują, że inflacja CPI w lutym 2026 wyniosła 2,1 proc. r/r – to niski poziom, ale eksperci z Pekao, Credit Agricole, ING i innych instytucji już korygują prognozy w górę. Średnioroczna inflacja w 2026 roku może sięgnąć 2,5–3,0 proc. W pesymistycznym scenariuszu (dłuższy konflikt i blokada szlaków) prognozy są jeszcze wyższe. Bank Pekao szacuje, że droższe paliwa i energia podbiją inflację o dodatkowe 0,4 pkt proc. w porównaniu z wcześniejszymi założeniami.
Narodowy Bank Polski w marcowej projekcji zakładał inflację na koniec 2026 roku na poziomie 2,3 proc. Jednak obecne wydarzenia wprowadzają ryzyko wzrostowe. Analitycy podkreślają, że kluczowy będzie rozwój sytuacji geopolitycznej. Jeśli napięcia nie złagodnieją w kwietniu–maju, Polacy odczują to w portfelach najmocniej właśnie po Wielkanocy.
Dlaczego akurat po Wielkanocy będzie najgorzej?
Proces przenoszenia kosztów w handlu detalicznym trwa zwykle kilka tygodni. Obecne podwyżki paliw i energii nie zdążyły jeszcze w pełni przełożyć się na ceny produktów w lutym i na początku marca. Po świętach, gdy sieci handlowe dostosują marże i cenniki do nowych realiów, konsumenci zobaczą wyraźniejsze wzrosty. To właśnie kwiecień–maj 2026 mogą przynieść najsilniejsze uderzenie „cenowego tornada”.
Mimo wszystko eksperci uspokajają – nie będzie to powrót do poziomów inflacji sprzed kilku lat. Okres wyraźnego przyspieszenia dynamiki cen jest jednak bardzo prawdopodobny.
Opracowanie: MojaPL.pl
Źródła: wgospodarce.pl (artykuł oryginalny), bankier.pl, tvn24.pl/biznes, businessinsider.com.pl, 300gospodarka.pl, PAP Biznes, rp.pl, NBP Raport o inflacji (marzec 2026), prognozy Pekao, Credit Agricole, ING













